Samotnie trochę w tym wielkim świecie
"Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny." - Ernest Hemingway
To kwiat. Ładny prawda? Też tak uważam. Ta perspektywa mi się podoba. Postaram się wykorzystywać ją częściej, ale nie nadużywać.
Czuję się trochę samotna, znajomi którzy być może uważali mnie za przyjaciół - ja ich raczej nie z biegiem czasu (chyba bym zgłupiała od tak ogromnej ilości), odwrócili się ode mnie. Nie mam w sumie pretensji do nikogo o to, bo to ich decyzja, tyle że cholernie się nudzę w te wakacyjne dni. Nie ma z kim spędzać czasu, z kimś kto jest blisko, kto uściśnie cię za rękę i powie na temat jakiejś osoby o której negatywnie się wypowiedziałam: "Tak Agata, masz rację, mnie by to też poruszyło!". Jakoś tak pusto. Katowice są daleko, ale nawet jeśli, to chcę pojechać tam i spotkać się z kimś, kto się ze mną pośmieję i spojrzy mi w twarz z uśmiechem, a nie z pretensjami oto, że się spóźniłam i tym razem. Zapalić papierosa, mimo że mi nie w smak, ale odstrasza komary i napić się piwa. Zajrzeć do antykwariatu, powąchać stare książki, pozostawiane przez obce, odrębne dusze oraz wypić herbatę w ogromnym kubku.
A może po prostu poczuć, że ktoś chce mnie oglądać.
Marzyłam o zachodach, teraz samotnie wybieram się na spacery. Kim jesteśmy, jak nie samotnymi ideałami nas samych, błądzących. Samotność nie wybiera, jest w każdym z nas.
Alkohol pozwala zapomnień o smutkach, pozwala się odprężyć, rozweselić się, wspomaga wenę twórczą. Nie mogłabym jednak mu się oddać, to by było jakby oszukiwanie samej siebie, ciągłe bieganie w kółko. Myślę, że zamknięcie się też na realność.
Radiohead jest niezwykle depresyjne! Naprawdę. A może to przez mój nastrój?
Dobra, dobra, ale do rzeczy: Spotkała mnie bardzo miła rzecz, otrzymałam pocztówkę od pewnej miłej osoby, która określiła to jako spontaniczne. Bardzo się ucieszyłam, lubię dostawać pocztówki, a szczególnie, gdy jej treść jest tak miła i wartościowa. Gdy ją przeczytałam zaczęłam się śmiać, tak nagle i głośno. Radość! To był taki śmiech, który wypływał ze środka. Dawno się tak nie czułam. Wiem też jednak, że ta osoba mimo tak wielu uśmiechów jakimi mnie obdarza nigdy nie da mi tego, czego bym chciała. Nie można oswoić kogoś, kto jest wolny, kto gdy tylko poczuje jakikolwiek sznur na sobie - zrzuca go i ucieka. Jest wolnym duchem i ja to rozumiem. Dlatego nie przyzwyczajam się, nie potrafię już. Tyle razy chciałam oddać się innym i tyle razy się zawiodłam. Więc nie chcę już, olewam trochę to powoli - ale czasami, gdy siadam wieczorem i patrzę wstecz, myślę sobie, że teraz mogłabym spędzać tę chwilę z kimś obok. Czy samotność łączy się ze smutkiem? Trochę, a nawet bardzo. Dziś jednak świat jest odrobinę weselszy. Ciepło w pokoju, otwieram więc okno, wpuszczam ostatnie promienie słoneczne, za chwilę nadejdzie noc. A ja rozkoszuję się tym oczekiwaniem, kiedy nie jest jeszcze ciemno, ale nie jest też zbyt jasno. Kłótnie w domu ustąpiły. W końcu zawsze nadchodzi harmonia, w końcu zawsze następuje spokój.
I cisza.


Ale piękne zdjęcie ♥ Naprawdę bardzo mi się podoba *.*
OdpowiedzUsuńWszystko się ułoży :) Zobaczysz :D