O marzeniach które odeszły i tych, które są wieczne



"Gdy byłem dzieckiem niebo wydawało mi się
czarnym balonem i trzymałem je w snach
na cieniutkiej lince
nie ciążyło mi wcale i czekałem

kiedy mnie wzniesie"          
- Stanisław Esden-Tempski
  Kiedy mama mówiła mi wczoraj dobranoc i zamknęła mi okno w pokoju, to wyjaśniłam jej że chciałam bardzo wpuścić do środka kilka gwiazd. Mama śmiała się z tego i pożegnała się słowem "dobranoc". Miło jest się żegnać wieczorem, aby móc się znów ujrzeć następnego dnia. Słowo te ma jakąś magiczną moc. Sama noc jest magiczna. Kiedy zostałam sama ze sobą wtulona w poduszkę zaczęłam rozmyślać. Później jeszcze na moment ubrałam okulary i spoglądałam przez kilka chwil w niebo. Nie było chmur, za to sporo gwiazd. Westchnęłam. Gdyby można by było w jednym momencie być na biegunie północnym (oczywiście w odpowiednim kombinezonie, a nie w pidżamie) i móc spojrzeć w górę. Kiedy byłam mała miałam cienką książkę dla dzieci z ilustracjami naszej konstelacji. Wydawało mi się to wtedy tak niewiarygodne i mistyczne i do dziś tak jest. Co jest tam jeszcze, czego człowiek nie odkrył? Jakie jeszcze tajemnice kryje w sobie kosmos? Szkoda - myślałam - że fizyka nie należała do jednych z moich mocniejszych stron. Może inaczej potoczyło by się to wszystko. Może teraz wybrałabym fizykę na maturze i zdawała na astronomię? Najwidoczniej nie jest mi to pisane. Szkoda - och tak, wiele razy używam tego słowa. Szkoda. Nie dałabym rady z rozszerzonym angielskim, marzenia o japonistyce diabli wzięli. Szkoda. Gdybym miała więcej zapału i ćwiczyła rysunek, może dzisiaj potrafiłabym narysować cokolwiek bym sobie wymarzyła. Szkoda. Szkoda. Szkoda. Pozostała mi jedynie wyobraźnia, a dzięki niej mogę stworzyć w swojej głowie cokolwiek sobie zażyczę i pisać i pisać i nigdy nie kończyć i tworzyć swój świat pełen magii i ekspresji z niebem na którym błyszczą się fioletowo-czerwone planety niedostępne dla ludzkich serc i umysłów. Nie wszystkie marzenia odeszły, one gdzieś wciąż istnieją. Żyją we mnie i funkcjonują, pytanie jest tylko jedno, czy będę w stanie je spełnić? A może marzenia są po, by już zawsze pozostały marzeniami niespełnionymi, które i tak wciąż popychają do celów w życiu, takich lub innych i niekoniecznie takich których się spodziewaliśmy.
Zobaczymy.







          

Komentarze

  1. Tak, zgadzam się. Wczoraj była piękna, gwiaździsta noc :D
    Przypominała wręcz letnią noc ♥
    "Szkoda" to też moje najczęściej używane słowo XD Nasze życie potoczyło się tak jak się potoczyło i już nic z tym nie zrobimy :D Ale nie jest źle, damy radę ;)
    I pamiętaj, że wyobraźnia to Twój największy skarb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie powinniśmy patrzeć wstecz. To chyba mój największy błąd - wciąż rozpamiętuję jakby to wszystko było. A przecież trzeba iść naprzód. Prawdziwy podróżnik by tak zrobił, nie? XD
      Ach, letnie noce nad Piekarami, to jest to, co nie Anna? ;D ♥

      Usuń
    2. Jesteś prawdziwym podróżnikiem :D
      Ooo taaak, i w tle (czasami) śpiewy piekarskich żuli. Cudowne *.*

      P.S. Widzę zmiany na blogu :D Super ♥

      Usuń
  2. Świetne zdjęcia!:)..aż zapiera dech w piersiach...niemalże właśnie jak na widok gwiaździstego nieba jakie można było zobaczyć w ostatnich dniach :D
    Dla mnie wszechświat jest tak bardzo nie do ogarnięcia moim małym rozumkiem ( czuje się w stosunku do wszechświata jak Kubuś Puchatek -"Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność.")i chyba dlatego właśnie tak fascynującym...to coś czego nigdy do końca nie ogarnę ale zawsze będzie mnie olśniewać i porywać ;)....czasem jak Mały Książę zastanawiam się czy "gwiazdy świecą po to, żeby każdy mógł pewnego dnia znaleźć swoją"....i zdaję sobie sprawę, że ja nawet mam taką jedną najpiękniejszą (świeci nieco mocniej niż wszystkie inne - jeśli się nie mylę, ze to gwiazda a nie jakieś inne niebieskie ciało ;P)....
    Jeśli chodzi o marzenia to już samo ich posiadanie jest niesamowite....a nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja by je spełnić..już samo do nich dążenie jest ogromnym sukcesem! ;]....
    Jasne, ze czasem trzeba sobie ponarzekać..."może gdybym wtedy to..to coś tam"...ale okazuje się nieraz, ze w miejsce niezrealizowanych celów przychodzą inne pomysły i okazje..
    Przyznam się, że jedną z moich okropnych wad jest niezdecydowanie...ale ostatnio pod wpływem naszych wyborów dotyczących przyszłości przed którymi zostajemy postawieni(jak dla mnie za wcześnie -przecież ja w 50% wciaz jestem dzieckiem! ;P)musiałam podjąć parę decyzji i jestem narazie do nich w miarę pozytywnie nastawiona (choc np.słowo MaTuRa z narastająca siłą wywoluje u mnie dreszcze :P)....
    Życzę kolorowych dni! Pozdro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Marysiu! Wybacz, że dopiero teraz odpisuję. Twoje porównanie do Misia Puchatka i Małego Księcia jest jak najbardziej trafne hihi! :D Chociaż ja swoją wybuchową naturą i dosyć dziwnym poczuciem humoru przypominam mieszankę Tygryska i Królika - marudę. Czasami gwiazdy pojawiają się też na ziemi, chociaż to już są trochę inne "ciała niebieskie".
      Oj tak! Matura to jedna z tych rzeczy, do których na pewno pewna nie jestem haha! :D Ciesze się, że jesteś pewna co do niektórych wyborów - ja jeszcze muszę nad kilkoma porozmyślać, ale mam nadzieję że również będę z nich zadowolona!
      Aaaa, ogromniasty ten Twój komentarz - uwielbiam takie lektury! XD Poproszę o więcej!
      Pozdrawiam Cię serdecznie! :**

      Usuń
  3. Tygrysek i Królik są okey..byle by nie być codziennie ponurym jak Kłapouchy :P.
    Tak, tak..na Ziemi też możemy odnaleźć swoje gwiazdy...wiem, bo taka Tez juz znalazłam! :)
    To pod wpływem Twojego opisu tak mnie wzięło i się rozpisałam :P
    Powodzenia w wybieraniu! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty