Nie podam dziś tytułu






"[...]cichła muzyka
otwierałem oczy"

          - Józef Baran





よかったですね
To jest ładne. Lubię promienie słońca na skórze, a tutaj bym powiedziała, że wyszło zmysłowo. Bardzo. Tak, to zdjęcie jest pełne zmysłowości. I jednocześnie ciche, niezwykle.
Jedynie czego zazdroszczę maturzystom i osobom rezygnującym ze studiowania, że mają wakacje. I to jest chyba największy plus tego wszystkiego. Po za tym sesja i tak mnie nie ominie, więc nie ma co narzekać (chociaż w tym jestem wyjątkowo dobra). Jeszcze miesiąc, a później rozpocznie się błogie lenistwo, które przyznam, że nadchodzi bardzo szybko. Ogólnie czas biegnie jak szalony. Dopiero co kończyłam szkołę.
20 lat. Brzmi dojrzale. Tylko ja dojrzała nie jestem.
Właściwie ludzie, których uznajesz za przyjaciół najbardziej cię rozczarowują w takie dni, a ci których znasz zaledwie pół roku zaskakują cię niesłychaną dobrocią serca, jakiej byś się nie spodziewał. Czy jest w tym logika? Chyba powinnam się tym przejąć jakoś. Nie. Właśnie w ogóle. To kiedyś.
Mamy koniec maja prawie, a pogoda jest niesłychanie smutna. Nie można nawet ubrać krótkich spodenek, bo strasznie zimno. Według mojego super-extra-mega-wypasionego-technologicznie telefonu lato ma powrócić już w środę. Dobrze!
Tata znowu pali w centralnym, w pokoju jest za gorąco. Musiałam otworzyć okno i teraz słyszę jakiś stukot obcasów na chodniku i przejeżdżające samochody. Widzę ostatnie chwile kryjącego się słońca. Chmury zakryły prawie całą przestrzeń nieba, ale horyzont wydaję się ogrzany, bije z niego ciepło. Chyba tak się czuję człowiek jak tęskni. Tak pomiędzy. Wiecie, zawieszenie. Tak bym to określiła. 
Dawno nie było wpisu. Chciałabym pisać codziennie, ale o czymś, a nie o wyrzucanych w próżnie słowach, bezwartościowych. Jestem pełna podziwu dla autorów, którzy piszą na okrągło i powstają z tego rzeczy całkiem ciekawe. Ja sama nie jestem zadowolona ze swego pisania. Przeglądając ostatnie wpisy stwierdzam ogromną infantylność (Hihi, lubię to słowo INFANTYLNY, często go nadużywam!). Po za tym słomiany zapał, lenistwo etc. (to są natomiast słowa zaraz po marudzie, zmierzłości, których bardzo nie lubię, a które bardzo do mnie pasują) - to wszystko to właśnie to z czym muszę walczyć na okrągło. Moja wredota bierze nade mną górę w ciągu ostatnich kilku tygodni (tfu - lat hehe). Dlatego, kupiłam sobie na allegro zestaw: koszulkę z Małą Mi i kolczyki z jej podobizną, skoro już mam być małą marudą i złośnicą, to chcę być nią w pełni. 

Chociaż tak naprawdę ja wcale nie chcę być taka. Ale czasami wzbiera we mnie tak ogromna złość na świat i jestem taka uprzedzona do ludzi, którzy przecież mnie kochają, a ja nie potrafię tego opanować i zrzucić tego z siebie. Nawet czytałam, że trzeba wtedy na przekór się uśmiechnąć. Próbowałam nawet, wiele razy i nie potrafię. To jak blokada, a rozgoryczenie tym wszystkim siedzi we mnie dalej. I co śmieszne, nie wiem dlaczego tak jest. Nie potrafię określić źródła. Będę się starała to zmienić. Cały czas się staram, naprawdę. 
Zakończę jednak pozytywnie.
Wiecie, kto jest najwybitniejszym, najwspanialszym podróżnikiem na świecie?
























Ja.

Komentarze

  1. Zdjęcie naprawdę jest bardzo ładne - podoba mi się ♥

    Eee tam, nie ma czego zazdrościć :D
    Ja Ci zazdroszczę tego, że studiujesz - z chęcią bym się zamieniła ;) Ale powtarzam sobie, że już nie długo i też będę studiować :)
    Czas płynie baaardzo szybko - ten rok minął mi błyskawicznie.

    Niech już będzie ciepło, proszę...
    Mój telefon też tak mówi - może powinniśmy im zaufać ? xD

    Ten zestaw musi być świetny - wiem, jak lubisz Muminki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo dostąpisz też wspaniałej chwili i dołączysz do zamkniętego grona studenciaków.
      Haha, new technology rulezz!
      Muminki też rulezz! <3

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty