O miłości nie rzeknę nic

"Kiedy mówię cisza
Słowem nie pozwalam jej zaistnieć        
Kiedy piszę miłość                                          
Zamykam jej obraz w słowach
Kiedy mówię nic
Już przeczę faktowi nieistnienia
Kiedy piszę prawda
Mam wyrzuty sumienia
Kiedy mówię...
Wiem że słowa są za puste
Zanim powiem chcą zaistnieć
Wiedzione iluzją rzekomej słuszności
Kiedy mówię...
Tylko Ty milczysz
Świadomy, że - i tak - od zawsze
Byłeś Pierwszy
I pozostaniesz Ostatni"


- Wisława Szymborska


Dziś na wesoło i trochę też na ciepło podane (bo wiosna za oknem, zimowe kurtki szybko znikają z wieszaków, niech tak pozostanie!). 
Nie napiszę nic o miłości. Bo wydaję mi się to takie zuchwałe. Pisanie o czymś takim, to jak przekraczanie pewnej granicy osobistej, naruszanie czegoś ważnego. A mnie się wydaję też, że pisać o czymś takim jak MIŁOŚĆ to trzeba mieć nie tylko trochę w sercu, ale i w głowie. To się nazywa dojrzałość chyba, a ja jej czasami nie mam za grosz. Stale się o tym teraz przekonuję. Ale to całkiem fajne. W sensie... te słowo, o! - zaskoczenie, że jednak nie jest się tą osobą na którą się zawsze kreowałam. Dlatego jestem wariatką, ale wiecie co wam powiem - wariaci są najlepsi. Opowiem Wam coś, to krótka historia o uczuciu. Było sobie dwóch wariatów, jeden z tunelami, drugi (a właściwie druga) nie. I PYK! Nastąpiła wymiana czułości, wyobraźni i powstała mi-mi-miłość. Tak to chyba właśnie wygląda. 
Chciałam po prostu rzec, że jestem szczęśliwa. Aha i że czasami warto czekać, nawet bardzo długo. I! Jeszcze jedno! Dziś jest najlepszy dzień, żeby rozpocząć też pokochanie samego siebie. Teraz, już, natychmiast. Ciągle to sobie powtarzam, w kółko, czasami to takie bardzo trudne. Chyba jednak warto popracować nad samym sobą. 
Akceptacja siebie wzrasta, właśnie w tym momencie.
Znowu dotknęłam spustu migawki. Aparat nadal jest dla mnie czymś nieznanym, ale kiedy wychodzą dobre zdjęcia, wtedy moje serce się raduje. Nie muszą być idealne, ważne żeby odzwierciedlały mnie samą. Pracowanie ze zdjęciami sprawia mi niezwykłą frajdę, to jak ciągłe poznawanie czegoś nowego, jak kolejna zapisana kartka. Czyli, kolejny krok do przodu! ŁUHU!

Komentarze

  1. Bardzo się cieszę, że odnalazłaś miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zdjęcia :D
    Czekanie nie jest złe, bo zawsze lepsza nagroda jest :)
    Cieszę się razem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty