CHAOS WE WSZYSTKIM...
"Chaos rodzi więcej chaosu."
- Tom Clancy
...i wszystko chaosem.
Odczuwam niepokój, nieopisany smutek i nie potrafię znaleźć jego źródła. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, gdy nadchodzą takie dni jak ten dzisiaj. Nie mam ochoty na nic. Totalna pustka. Patrzę na sterty płyt z filmami i nie chcę ich oglądać, zaczęłam miliony książek i żadnej nie kończę. Nie wiem co się dzieję, zapału też mniej. Pisanie nie wychodzi. Tylko ja - obijam się od ściany do ściany, zapycham się słodyczami i patrzę ile kilogramów mi przybyło. Potem zdaję sobie sprawę, że strasznie mało dziś płynów dostarczyłam organizmowi i nagle rzucam się jak lwica na butelkę wody i wypijam kilka kubków herbaty. Może to jednak nie smutek, ale brak jakiś bodźców. Takich innych bodźców. Jak by to ująć..? Jak znaleźć coś co da mi potężnego kopa, skąd czerpać inspirację? Pomocy. Czy rutyna jest gorsza od depresji? A świadomość rutyny? W depresji chociaż powstają rzeczy wielkie. Smutek pomaga pisać. Tak właśnie jest.
Kiedyś napisałam ponad 80 stron opowiadania, do dziś to trzymam i zastanawiam się skąd w takiej dziewczynce było zapału i wiary w to wszystko, że coś się może udać. Wyobraźnia i głowa pełna pomysłów, to na pewno charakteryzowało mnie kilka lat temu. A jak jest teraz? Czy zatrzymałam się w miejscu i nie rozwijam się w ogóle? Cóż z tego, że studia, praca i nauka języka? Wydaję mi się, że to tylko jakieś cechy zewnętrzne, które ulepszam i poznaję, a co z moim jestestwem? Och, Boże mój, zobacz jak smutno. Ja chyba źle się rozglądam. Czytałam trochę tych książek podróżniczych, każdy autor (prawie) spotyka się z czymś takim, ze szuka, szuka, szuka. Nie mówię tu o szukaniu w sensie dosłownym, ale o wypatrywaniu znaków. Bo czy życie nie jest jakby zlepkiem symboli, które odkrywamy? Wielu by polemizowało, ze stwierdzeniem: Naszym życiem kieruje los. Nasze życie, ja... nie wiem sama czy jest ono z góry zaplanowane. Raczej nie. Ale są właśnie takie "zbiegi okoliczności", jakieś niesamowite punkty w naszym życiu, które tworzą jakąś barwną całość. Sami wybieramy, tworzymy nasze życie, budujemy je.
Magiczne momenty, jakieś wydarzenia, które naprowadzają nas na coś ważnego. Coś, czego czasami nie dostrzegamy. Ja ich kurczę nie widzę. W ogóle. A Terzani napisał tą swoją piękna książkę "NIC NIE ZDARZA SIĘ PRZYPADKIEM", wybacz mi jednak Mistrzu - jestem w czarnej dziurze. Nie widzę wyjścia. I co dalej? - pytam.
Tak samo przyszłość. Jest taka pełna obaw. I wcale nie będzie różowiej. Nie chcę przegrać z tym wszystkim co mnie czeka, ale nie wiem też czy jestem gotowa podnieść ciężar tego wszystkiego na własne barki. Dorosłość w którą wkraczam łączy się z przerażeniem, jeszcze nie tak silnym, ale pulsującym, dającym o sobie znać. To nie jest już kupienie piwa w barze i dumne pokazywanie dowodu. To odpowiedzialność. Słowo które wzbudzało we mnie panikę, teraz staje się rzeczywistością. Dusi mnie świadomość tego, patrząc z perspektywy jeszcze dziewczyny, za chwilę (lub już) kobiety na nasz kraj - Polskę, że ona nie da mi się rozwijać i będę możliwe musiała wcześniej czy później zrezygnować z połowy moich marzeń, które zaszczepiły się w moim sercu. I TO właśnie chyba w tym wszystkim jest najsmutniejsze.
Tak teraz patrząc, jaki słaby ten ostatni wpis. Jaki słaby jest i ten. Kolejny wpis o niczym. Kolejne mówienie o czymś, co jest oczywiste. Bo każdy ma tego świadomość Więc... nie stworzyłam nic konstruktywnego! Hura! To wręcz śmieszne i żałosne. Czy człowiek nie jest żałosny? JEST. JA JESTEM. Tak właśnie w tej chwili myślę. Nie odkryłam nic, nie stworzyłam nic. Jak znaleźć więc prawdę, skoro wciąż i wciąż i wciąż wałkuję to samo. Nie wychodzę po za to wszystko, co powinnam dawno zostawić za sobą. Taka jesteś Agata. Jak znaleźć prawdę, powiedz - czy w ogóle można ją znaleźć? Czym jest prawda?! Czym jest cholerny złoty środek?! Czy w ogóle... da się to znaleźć?



Nie smuć się Agatko :* Ja też teraz mam jakiś taki nie najlepszy czas, ale nie warto się poddawać. Trzeba walczyć o siebie :)
OdpowiedzUsuńI wcale nie jesteś żałosna ! Jak tak jeszcze raz powiesz/napiszesz to cię klasnę !
To chyba jest spowodowane tą dużą ilością śniegu i brakiem słońca. Walka jest trudna, ale trzeba próbować.
OdpowiedzUsuńBIJ MNIE, BIJ! Za tym tęsknie najbardziej. : *