Skąd zło?
"Nie stworzył tego świata Bóg, ani Diabeł,
lecz ludzie, których mamy wokół siebie.
Człowiek zatem stworzył świat ten
nie do życia, n i e l u d z k i świat,
z którego nie ma ucieczki."
- Natsume Sōseki
Dziś na przystanku starsza kobieta chciała wjechać specjalistycznym wózkiem do autobusu, bo jej mąż był sparaliżowany i nie potrafił inaczej się poruszać, jak tylko wciskając ręką mały pilot, który popychał wózek do przodu. Kierowca jednak, z soczystym wąsem pod nosem, nakrzyczał na nich, gdy staruszka poprosiła go o pomoc. Bo jak stwierdził, klapę którą musiał opuścić przy użyciu śrubokręta (przy tym poświęcił się i wyszedł z kabiny) nie jest przeznaczona na takiego typu koła, jakie mają te mobilno-wózki na pilota. W końcu jednak klapę opuścił, staruszek wjechał bardzo zawstydzony, wszyscy pasażerowie jak posągi uśmiechali się tylko głupkowato do siebie, a ja zagryzałam wargi do krwi i walczyłam ze sobą, żeby czegoś nie zrobić i czegoś nie powiedzieć.
- Czym jest zło? - pyta nas pani magister.
Czymś niemoralnym - myślę sobie - Też czymś czego nie akceptujemy, ale tutaj zależy od punktu widzenia danej osoby.
- Zło jest odwróceniem dobra. - mówi ktoś z boku, ktoś się śmieje.
- A dobro?
- Odwróceniem zła.
Nie da się określić i podać definicji zła, przecież to pojęcie zbyt szeroko rozumiane, więc po pierwszych próbach zastanowienia się nad tym porzuciłam tą czynność bardzo szybko. Problem zła we współczesnym świecie nawarstwia się, przecież teraz każdy myśli negatywnie (a przynajmniej większość z nas), media nagłaśniają wszystko i przedstawiają nasz światopogląd w szarych barwach, a my nie staramy się myśleć inaczej, bo tak jest prościej. Wydaję mi się, że problem leży już tak niezwykle głęboko w naszej świadomości, że trudno będzie cokolwiek zmienić w myśleniu większości ludzi. To tak jak chwast, który wypuszcza korzenie i niszczy roślinę, ale potem jest już za późno żeby się go pozbyć, wyrwać. Zabija ją, roślina obumiera. My też umieramy. Powoli, choć niezwykle szybko. W męczarniach i jakby ich pozbawieni. Jak kukły. Jak te posągi w autobusie, zimne i zastygłe, nieczujące nic, mają tylko drwinę wymalowaną na suchych wargach.
Ile jest religii na świecie? Dużo. Tyle też bogów i bożków, wszystkich jednak łączy jakaś jedna wiara w coś, co daję nam siłę, nadzieję, że ach będzie lepiej, mogę się do kogoś zwrócić gdy będzie źle.
Ale skąd właśnie zło w świecie, skoro pochodzi od idealnego Boga, który jest czystym dobrem, ideałem? Ostatnio na zajęciach omawialiśmy motyw szatana. Według naszej religii, chrześcijańskiej, szatan jest złem, upadłym aniołem, demonem, który towarzyszy każdemu człowiekowi i zawsze przedstawiany jest jako ten w najniższej hierarchii.
Ciekawostką jest to, że podobno istnieje apokryf, który mówi o Safanelu (?), on był właśnie pierwszym synem Boga, jego cudownym odzwierciedleniem. Postanowił, że zbuduje świat, stworzył go więc, jak i kosmos, a na sam koniec powstał człowiek na wzór jego podobieństwa. Człowiek jednak nie przypominał nas, był bezwładną bryłą. Safanel zwrócił się więc do swego ojca o pomoc, ten zgodził się tchnąć życie w człowieka, pod warunkiem, że ten pozwoli mu ingerować w jego świat. Jego syn się zgodził. I tak powstał człowiek. Jednak Safanela zgubiła pycha i został strącony z nieba do piekła. Stał się szatanem. Chrystus jest tym drugim synem Boga, przybywa na ziemię, aby zwalczać zło, wyrządzone przez Safanela. Ten krótki opis zrównuje dobro i zło w jednej linii. Chrystus - Szatan. My ludzie zostaliśmy stworzeni na wzór Safanela, który później stał się właśnie rodzajem demona. Czy to wyjaśniało by zło w człowieku, zło w świecie, skoro powstaliśmy na jego podobieństwo?
Było to bardzo ciekawe i chciałam odszukać w internecie trochę informacji na ten temat, ale nie jestem nawet pewna czy dobrze usłyszałam imię opisywanego szatana. Moje poszukiwania spełzły na niczym. Gdyby przyjąć jednak taką wersję naszej religii, zmieniło by to myślenie na potężną skalę. Nie jestem jednak pewna jak dzieje świata by się w takim razie potoczyły i w jakim kierunku byśmy podążyli.
Różne filozofie wschodu nawiązują do harmonii we wszechświecie, uzupełniania się przeciwnych sił, jak na przykład słynna nam koncepcja yin yang, która nie jest wcielonym złem, jak przedstawiają ją niektórzy duchowni religii katolickiej. Obcość zwykle miesza się z niechęcią, a nie powinno tak być. Zacznę niedługo o tym czytać i czuję, że dowiem się czegoś ciekawego. Na razie mam mgliste pojęcie o tej filozofii.
Obecnie Wschód wydaję mi się bliższy i jakby najbardziej autentyczny we współczesnych zawirowaniach.


To smutne, że w dzisiejszym świecie niepełnosprawność nadal jest dla nas tematem tabu, czymś trudnym i niewygodnym, czego staramy się uniknąć - to przykre.
OdpowiedzUsuńWidzę, że bardzo ciekawe masz te studia :)