Trochę o lataniu, trochę i o niczym









                             
  "Czym byłby świat
 gdy­by nie na­pełniała go
 nieus­tanna krząta­nina poety
 wśród ptaków i kamieni"


                       - Zbigniew Herbert









Dziś widziałam na przystanku dziewczynę w zielonej czapce z równie zielonym długim szalikiem, który otulał jej szyję, a potem luźno opadał za plecak. Trochę dzisiaj wiało, więc trzepotał on lekko. Gdy tak się jej przyglądałam pomyślałam, że muszę zapamiętać ten obraz. Nie było w nim może nic specjalnego, ale mnie w jakiś sposób urzekł. Patrzałam na nią jak zahipnotyzowana, ale ona i tak odwrócona była do mnie plecami. Nie widziałam właściwie jej twarzy, ale może to i lepiej. Gdybym zobaczyła zniszczyłoby to jakąś moją wizję. Przypominała mi trochę jakąś barwną postać z ciekawej powieści czy dobrze narysowanej mangi. Temperatura wzrasta, śniegu już prawie nie ma, tylko jakieś twardsze skorupy tworzą dziwne wysepki na chodnikach po których depczę i rozkruszam mozolnie. Słońce niewinnie wychyla się za chmur, spoglądam w górę i trochę obłoków ucieka w nieokreślonym kierunku świata. Latem będzie dużo widocznych samolotów, które zostawią na niebie spalinowe smugi. Czy mam coś do pisania? Mam. A mam na czym pisać? Nie mam. Kurde. - tak sobie pogadałam w myślach chcąc zapisać jakąś myśl, która zaraz mi ucieknie - o dziewczynie z zielonym szalikiem, no i ucieka. Ale to nic. Widzę ją, ona mnie nie. Stoi sobie, jest całkiem ciepło jak na lutowy poranek, jej postać opiera się butami o barierki, po chwili dziewczyna wyciąga rękawiczki też zielone. Zielony i niebieski - najpiękniejsze kolory świata. Przyjeżdża 5, nie wiem czy jazda nią jest też na pięć, ale nie można narzekać. Siadam przy szybie i obserwuję świat za oknem, tyle ludzi, tyle ludzkich myśli, gdyby można je było wszystkie uchwycić. Mijamy w drodze do Katowic jakiś inny autobus, miga mi twarz kobiety, która żuję intensywnie bułkę zapakowaną w folię. Facet obok mnie słucha jakiejś szalonej rockowej muzyczki, która dochodzi do mnie nawet jak sama słucham Foo Fightersów. Kiedy wysiadam kupuję w końcu gumy do żucia i wodę niegazowaną (Która okazuje się gazowana, a gumy to po prostu miętowe pastylki do ssania. Jest tu jakaś moja logika bo ja jej nie widzę? Ach Agata, wariacie). Hurra! Dotarłam na uczelnię i po drodze nawet zlitowałam się nad dziewczyną, która zawsze próbuję mi wcisnąć "Metro", a ja mówię donośnie "Nie dziękuję!". Dzisiaj ją poratowałam, a sto metrów dalej wepchnęłam gazetkę do kosza. Tyle zmarnowanego papieru i drzew. Na co to komu? Oddaję książki do biblioteki, która na szczęście jest otwarta o tej godzinie. Yatta! Jak dobrze, zadanie ukończone. A potem do kina na "Nędzników" o którym muszę napisać recenzję do radia, chociaż sama nie wiem jak to zrobię. Jakoś wytrwałam do końca, ale musicale to nie jest to co Tygryski lubią najbardziej. Oj nie. Zdałam wszystkie egzaminy, prawie. Czuję tak niebywałą ulgę, wolność i swobodę, że teraz jak mam tyle wolnego, to również mnóstwo planów - ale na sam początek zrealizuję takie jedno: położę się i pośpię trochę dłużej.

Czytam sobie tomik Krzysztofa Daukszewicza już któryś raz z kolei. Dlaczego do wierszy często się wraca? Mam taką szafkę pod akwarium, zawsze przy niej siadam, na podłodze, za łóżkiem się ukrywając i szukam tam wśród małych zbiorów książkowych (nie)zapomnianych jakiś myśli. Jest tam też mój pamiętnik sprzed lat, ale muszę przyznać że dawno do niego nie zaglądałam (Tamta ja różni się zupełnie od tej teraz. Ja nie wiem czy chcemy się ze sobą konfrontować.). Potrafię tam siedzieć całkiem długo i czytać sobie słodko-słone aforyzmy (ale nie gorzkie!), które napełniają mnie różnymi emocjami, głównie pozytywnymi. Często tam wracam. Do mojego kącika oczywiście.

BYĆ PTAKIEM
"Czasami chcę być ptakiem
(z byle jakim upierzeniem
i rodowodem)
Orłem
      Jaskółką
                 Krukiem
                           Wróblem
                                       A nawet i
Skowronkiem
To będzie trwało kilka sekund
ale pofrunę."

Kiedyś śniłam, że latam. To był najpiękniejszy sen. I nie miałam nawet skrzydeł! Szkoda jednak, że był taki krótki. Gdybym potrafiła latać, uciekłabym i nigdy nie więcej nie spojrzałabym za siebie. Ale teraz coś innego mnie tu trzyma, nie sądziłam że uczucia mogą być tak silne i prowadzić nas do przodu. Jestem szczęśliwa, tak bardzo, że śmieję się sama do siebie w miejscach publicznych, a ludzie dziwnie na mnie spoglądają. Jeżeli człowiek potrafi latać, to chyba tylko dzięki takim właśnie odczuciom, dobrze jest być kochanym i dobrze jest kochać. Hej, hej!

Komentarze

  1. Do tego obrazka tej dziewczyny idealnie pasowały by rude włosy, takie ogniste, wręcz płomienne *.*

    Super, że zdałaś wszystkie egzaminy ! Bardzo się cieszę i jestem z Ciebie dumna ! :*

    Śpij, śpij :) Odpoczywaj, na pewno zasługujesz :)

    Kto by nie chciał latać <3

    To super, że jesteś szczęśliwa :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Może Tygryski nie lubią musicali, ale za to Prosiaczki je uwielbiają ;) "Gdybym potrafiła latać, uciekłabym i nigdy więcej nie spojrzałabym za siebie." - powtórzę kolejny raz, uwielbiam czytać to, co piszesz, bardzo bardzo bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo Prosiaczki takie są właśnie, wypływają z nich romantyczne uczucia i siłą rzeczy muszą lubić musicale. Tygryski wolą dynamiczna akcję i dużo humoru, co nie zmienia faktu że płakać też czasami lubią - chociaż ze wzruszenia, ale zawsze (tylko dobrze to ukrywają!).

    Prosiaczku Twój komentarz napełnił mnie pozytywną energią na cały dzień. Zdrowiej mi szybko, proszę Cię. Niedługo się zobaczymy! : ***
    さようなら!

    OdpowiedzUsuń
  4. A Ty zarażasz mnie optymizmem każdego dnia, Tygrysku. Dziękuję, że jesteś. Do zobaczenia! :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty