Szczęście przyszło nagle






"Chciałbym opi­sać naj­pros­tsze wzrusze­nie [...], ale nie tak jak ro­bią to in­ni, sięgając po pro­mienie deszczu al­bo słońca, chciałbym opi­sać światło, które we mnie się rodzi [...]." 
                                           - Zbigniew Herbert








Hej, jestem tu już rok. I podoba mi się. Jeju, tyle się wydarzyło od tamtego momentu i to był najpiękniejszy czas jaki przeżyłam. Jestem szczęśliwa.
Czy muszę coś więcej pisać? Czy muszę jeszcze coś dodawać?
Wydawało mi się, że popadam w jakiś obłęd, w jakąś straszną nicość, z której nie znajdę wyjścia. Byłam taka smutna, a teraz zaczynam czuć że żyję. To jest wspaniałe. Ja, nie sądziłam że przydarzy mi się tyle miłych rzeczy. Myślałam, że studia będą katorgą. Kolejnym etapem, który muszę jakoś przejść. I ci ludzie, że oni będą tacy sami jak wcześniejsze przypadki; okrutni, bezwzględni, pozbawieni wewnętrznej wrażliwości. Zatraciłam w pewnym momencie... zaufanie do drugiej osoby. Stałam się ostrożniejsza, zdystansowana, nie jest to złe w dzisiejszym świecie, ale złączyło się z negatywnym myśleniem - a to już na pewno dobre nie jest. A teraz ja jestem tak bardzo zaskoczona i wciąż się łudzę, że to jest sen. Tylko nie chcę się już budzić! Chcę żeby to tak trwało, żeby nic się nie zmieniało. Zostałam zaakceptowana, taką jaką jestem. Wciąż nie mogę tego pojąć, jak to się wszystko potoczyło, co się wydarzyło? Ludzie są tu inni, szczerzy i tak przyjemnie się z nimi spędza czas. Może oni też są tacy, trochę jak ja. Jestem samotna, ale to samotność wpisana we mnie, jak w każdego człowieka. Teraz ta samotność ma zupełnie inny wymiar, bo dobrze jest usłyszeć od kogoś coś miłego, bez powodu, tak po prostu.

Przypomniało mi się słoneczne popołudnie spędzone z Magdą. Chodzi mi po głowie i ogrzewa moje wnętrze. Bo to lato chyba było. A może początki jesieni? I spacerowałyśmy sobie, aż po za park, a tam na niewielkich nasypach oglądałyśmy zachód słońca. Ciepłe promienie słoneczne oświetlały nasze twarze, a włosy od Magdy wyglądały jak złoto, zawsze w takich momentach przypomina mi trochę lwa, z tą burzą swych pięknych włosów i miłym uśmiechem. Obiecałam sobie, że jeszcze tam wrócimy, że znowu obejrzymy ten zachód słońca. Tak bardzo lubię je oglądać, gdziekolwiek jestem. Jest w tym coś fascynującego, romantycznego też (tak myślę), ale chodziło mi o takie uczucie, które wywołuje jakieś dziwne kręcenie w brzuchu, takie coś co determinuje do działania, połączone z jakąś tęsknotą za czymś nieokreślonym. Ja chyba często wspominam w moich wpisach o takich uczuciach, nie wiem dlaczego, może bo jest to przyjemne i lubię do tego wracać. Gdybym mogła, wiecznie siedziałabym na jakiś wzgórkach, wzgórzach, górach i pagórkach i oglądała te zachody słońca, a potem czekała na gwiazdy na niebie. Nigdy nie widziałam spadającej gwiazdy. Chciałabym, tak jeden raz w życiu ujrzeć coś takiego. I zorze polarną! Ale to wiadomo!
Kiedyś leżąc obok siebie z Magdą w jej pokoju wąchałam jej zapach. To jest jakiś fetysz z tym wąchaniem wszystkiego i wszystkich! Ale ona pachnie tak ładnie, jak mogłaby by pachnieć przyjaźń. Nie wiem jak to określić, ale czuję się przy niej bezpieczna. Zamknęłam wtedy oczy i nie przeszkadzała mi cisza, która nas otaczała. Nigdy mi nie przeszkadza. Czasami jest tyle słów, które chcę jej powiedzieć, ale milczenie wydaję się czasem... lepsze.
- Hej, Pysiu! Wiesz co? - ona spogląda na mnie, a ja jej coś odpowiadam. Są to dwa słowa, używam ich rzadko, bo nie chcę ich nadużywać. Magda się uśmiecha, a jej uśmiech jest słodki.
- Ja ciebie też Perełcio.
Nasze cienie: jeden mniejszy od drugiego, łączą się w cichym uścisku. Taka też jest przyjaźń, trochę milcząca, trochę głośna, wypełniona słonecznymi barwami, ale nie tylko. Ona przede wszystkim Jest. I to mnie też cieszy. *

- W sumie... Świat, on może być czasem piękny. Tak sobie myślę, tak myślę. - chichoczę cicho, a potem mój śmiech wypływa ze mnie i płynie do góry, wysoko, do gwiazd.

Spadł śnieg! Wesołych świąt Miśki i wszystkiego dobrego w nowym roku. Ach, przypomniało mi się, jak ostatnio usłyszałam odpowiedź jednej dziewczynki na pytanie jednego z zakonników do dzieci: Co chcielibyście mieć lub zrobić w te święta takiego wyjątkowego? A ona na to: Chcę dawać więcej miłości.
Więc i Wy dawajcie więcej miłości!
Styczeń będzie pełen wyzwań, trzymajcie kciuki!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty