Och, miłości moja








"O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słod­ka i ma kształt. Spróbuj zde­finiować kształt gruszki."
                      
- Andrzej Sapkowski
                                                             
  O! Dziś psikus - zdjęcie przesunęło mi się do prawej. Czasami wydaję mi się, ze to ten blog wymaga ode mnie, a nie ja od niego (a właściwie jego funkcji).

Jechałam sobie z uczelni, tradycyjnie ze słuchawkami na uszach, wpatrzona w szybę - bardzo brudną zresztą. Ciekawe czy oni w ogóle te autobusy sprzątają? Ale mniejsza z tym! Na kolejnym przystanku jeszcze w Katowicach zwolniło się miejsce obok mnie i wsiadł bardzo przystojny chłopak. I nie będę się tu rozpisywać oczywiście jak wyglądał, bo wyglądał bardzo ładnie. Więc mój mały głosik w środku jak tylko go zobaczył zaczął krzyczeć "Hej, usiądź tu! Tu jest wolne! TU! TU! TU!". No i usiadł sobie chłopaczek obok mnie, z czego się w duchu bardzo ucieszyłam. Miłe towarzystwo, nawet jeżeli milczące, ale dużo lepsze niż jakaś biedna babcia, która nie wie gdzie jedzie i pyta wszystkich wokoło co to za przystanek, który właśnie minęliśmy. Wracając jednak: Kiedy usiadł obok mnie ten chłopak to rozniósł się jego piękny zapach. Tak, wiem, może to trochę dziwne. Ale skoro zawodzą mnie i oczy i uszy, to pozostał mi tylko nos. I to oczywiście nie było tak, że go wąchałam, ten zapach sam do mnie przyszedł. To był naprawdę miły bodziec, aż przymknęłam oczy na moment, żeby się tym zapachem rozkoszować. Zaczęłam się nawet uśmiechać, a potem śmiać sama do siebie, tak pozytywnie mnie to nastroiło. Przez moment chciałam nawet odezwać się do mojego sąsiada, już to sobie nawet ułożyłam w głowie: "Hej, przepraszam, mogę panu coś powiedzieć? Tylko niech się pan nie przestraszy. To może dziwnie zabrzmieć, ale... ładnie pan pachnie!". A potem on by się uśmiechnął, albo zaśmiał i miał by ładny głos i podał by mi swój numer telefonu, a potem byśmy do siebie pisali, spotykali się i żyli później długo i szczęśliwie. Ładnie to opracowałam, prawda? I byłabym skłonna zaryzykować i mu to powiedzieć, myślę, ze gdyby jechał trochę dalej, to w końcu bym to zrobiła, ale... niedługo potem wysiadł. A ja spoglądałam na niego przez szybę, jak idzie sobie, idzie, z kwadratową torbą przerzuconą przez ramię, w której sterczała butelka miętowo-jabłkowego tymbarka. Miał czapkę spod której wystawała jasna grzywka i posiadał śliczne, wielkie oczy.. No i słuchawki, słuchawki też miał! Ale dużo większe ode mnie. Z takimi, którymi możesz iść na sam koniec świata, a muzyka dalej będzie ci grała i dudniła w uszach (jak i w sercu). Potem usiadła obok mnie starsza pani z kwiatami na grób i wszelki czar prysł. Pomyślałam, ze taki przystojny chłopak musi mieć na pewno równie ładną dziewczynę, żeby do siebie pasowali. Może jechał z uczelni do niej, użył ładnych perfum, więc jak będą się przytulać to ona poczuje ten piękny zapach, ale dwakroć silniejszy, niż ja czułam siedząc przy nim. Pomyślałam przez moment, że wspaniale by było kogoś tak wąchać. Chociaż od czasu do czasu.
Takie, to ja mam dziwne rozmyślania w autobusie. Po za tym, codziennie widuję te same twarze młodych ludzi, są podobnie ubrani, siadają w tych samych miejscach, śpieszą się to do szkoły, to na uczelnie. A ja też zawsze sterczę w tym samym miejscu i im się przypatruję, a oni mnie. Jakie to dziwne i zabawne jednocześnie. Tak jakoś - widzisz twarz kogoś, kogo nie znasz, ale widzisz ją któryś raz z kolei. To całkiem miłe.
Chcę pojechać do Japonii. Mówię, to całkiem, całkiem serio. Rozglądam za różnymi ofertami i znalazłam kurs japońskiego w Kraju Kwitnącej Wiśni. To by mogło być coś NIESAMOWITEGO! :D Po za tym w listopadzie będę miała test z hiragany z kursu Ichigo. Muszę w końcu poświęcić trochę czasu i nad tym posiedzieć. Wczoraj w autobusie, ćwiczyłam właśnie w książeczce którą dostałam w prezencie, ale tak trzęsło, że nic nie dało się napisać.

Miesiąc studiowania za mną.

I jeszcze Wam powiem, ze ŚNIEG SPADŁ! BO NA PEWNO O TYM NIE WIECIE! (Albo nie zdajecie sobie sprawy) :DD
Mnóstwo śniegu, wcale nie chce topnieć! I dlatego wrzucam zdjęcie pięknej, wytatuowanej pary w promieniach letniego słońca.

Pozdrawiam Was Miśki!

P.S. Nie wiem czy już przepraszałam, ale zrobię to jeszcze raz: Przepraszam za przesuwanie się notek w starszych postach, nie potrafię nad tym zapanować. Sayounara!

Komentarze

  1. Zdjęcie jest przecudowne. Pięknie uchwyciłaś na nim uczucie ♥

    Och kurcze, przystojny musiał on być *.* Aż ci normalnie zazdroszczę, że sobie go wąchałaś :D Musiał bosko pachnieć :D
    Od babci już tak pewnie nie pachniało XD

    Na pewno uda Ci się kiedyś tam pojechać :) Będę trzymać kciuki za podróż i za test :)

    Haha XD Taak, śnieg *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, dziękuję!
    BAAARDZO przystojny, przystojniak, że hej ho! Do dziś w mam w głowie ten zapach, chociaż już trochę mi umyka.
    W sumie babcia wcale nie pachniała, ale była wyjątkowo miła, uśmiechnęła się do mnie, gdy mnie przepuszczała. Inne tak nie robią. ;_;

    Jeszcze raz dziękuję (lub nie dziękuję)! Hiragana to zło wcielone. :D

    Śnieg jednak szybko topnieje. Hihi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW, to trafiłaś na jakiś wyjątkowy "gatunek" babci :D

      Usuń
  3. ..tak to ładnie napisałaś,że jestem ciekawa co by się stało gdyby ten Piękniepachnący pojechał jeszcze dalej kilka przystanków ;)..
    zdjęcie jest urocze!
    ..a w autobusach rzeczywiscie można spotkac masę miłych, interesujacych, naburmuszonych, pachnacych,smierdzacych, spiacych i innych ludzi...i choc jazda autobusem jest mniej komfortowa to zdecydowanie o wiele bogatsze w doświadczenia i barwna niz np. jazda samochodem ;)

    nie omieszkam napisać, że ja juz moj zapach odnalazłam i potwierdzam, że wspaniale jest Go wąchać :P

    ..duuuużo miłości i taniej oferty wyjazdy do Japonii!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajj! Dziękuję Marysiu! To najmilsze słowa jakie ostatnio udało mi się przeczytać! Aż mnie podniosły na duchu, meheheh! :*** :DD

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty