Gdzie jesteś?
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji."
- Andrzej Sapkowski
Nie wiem jak zacząć. Mam totalny mętlik w głowie i czuję się chora, bardzo chora. Zakończyłam te długie wakacje wyjazdem w góry, prawie nie znałam ludzi z którymi jechałam i wszystko z góry przekreśliłam. Bo ja to ogólnie negatywnie nastawiona do świata jestem. Lecz, jednak! Jestem niezwykle zaskoczona i to hej hej pozytywnie! Fajni, sympatyczni ludzie. Dobrze się ze sobą zgraliśmy i będę długo wspominać ten miły wyjazd. Teraz czekam tylko na zdjęcia, bo swojej lustrzanki tam niestety nie zabrałam. Po za tym jestem przeziębiona, łykam lekarstwa przepisane przez lekarza, ale dziś czuję się gorzej niż wcześniej. Mam nadzieję, że nie zasnę nad tą klawiaturą. Haha!
Jutro rozpoczynam studia! Jak to poważnie brzmi. Gdzie się podziały te wszystkie szkolne lata? Jak to szybko mija.
Wczoraj dowiedziałam się, że zmarła dziewczyna z równoległej klasy z naszego LO. Właściwie jej nie znałam i nigdy z nią nie rozmawiałam. Mijałyśmy się na korytarzu, lecz to wszystko. Ale... zasmuciło mnie to strasznie. Bo przecież była w moim wieku, lada dzień rozpoczęła by nowy etap w swym życiu - jakieś studia, nowe przyjaźnie, może i miłość swego życia, nowe odkryte hobby. Wszystko stało przed nią otworem. Może nie powinnam tego tu pisać. Ja chciałam... Zastanawia mnie po prostu, że jesteś i... nagle cię nie ma. A ta dziewczyna miała taką miłą, dobrą twarz. Nie potrafię tego pojąć. Przecież śmierć dotyka każdego, ale dlaczego w tak młodym wieku? I niech mi ktoś napisze teraz, że Bóg miał swoje plany, że to było tak zaplanowane, że tak, TAK MIAŁO BYĆ. Co za bzdury. A może, może Boga nie ma..? Może po prostu go nie ma. Jest tylko światło, za którym biegamy jak szaleńcy, a gdy go brak, to wijemy się w ciemnościach, potykamy, szamoczemy się z własnymi myślami.
I chodzę do tego kościoła, bo mam taki obowiązek, obowiązek wobec własnej religii, do której należę. I siadam obok tych ludzi, starych, śmierdzących moczem bab, dzieci wrzeszczących na całe gardło, młodych poubieranych w dresy, dziewczyny z tikami nerwowymi na twarzach. Klękam, a stara półka na moje kolana skrzypi pod moim ciężarem. Moje usta poruszają w bezgłośnym szepcie i modlę się, może do siebie, może do Boga, może do czegoś co istnieje, coś co dało nam kiedyś życie, ale zapomnieliśmy o tym, dawno, dawno temu. Dziękuję za kolejny dzień, za to, że wszyscy są zdrowi, ze sobie radzę, że wszystko jest w porządku. I proszę o kolejny taki piękny czas, niech to się nigdy nie kończy. Nigdy. Ktoś mi przerywa, swoim wielkim dupskiem jakaś kobieta wpycha się do ławki, mimo że miejsc już brak. Spoglądam na nią zaintrygowana, a ona odparowuje mi "Co się patrzysz?!". Pod koniec mszy wszyscy podają sobie znak pokoju, aby za chwilę znów wszystkich obgadać, dotykam obcych palców, które przed chwilą grzebały we włosach i wycierały nos chusteczką. Wszyscy wychodzą, oddychają i znowu wracają do swoich nawyków.
Spoglądam w niebo, jest niebieskie, piękne, czyste. Cieszę się, że jeszcze nie spadło nam na głowy i nie ukryło naszej ludzkiej natury, naszej chciwości. Bo wiecie co? Ja uważam, ze życie to jest niesprawiedliwe. Bo umierają ci co powinni żyć, a żyją ci co nie powinni. I wiem, że nie powinnam tak pisać. Jest mi wstyd, ale tylko trochę i tylko dlatego, że osądzam innych, choć nie powinnam - bo przecież każdy na życie zasługuje. Chaos w moich słowach. Tak też się teraz czuję. Czuję żal i straszny smutek. I w nocy, gdy nikt nie patrzy, to płaczę sobie cicho, w poduszkę i szepczę do siebie, dla otuchy. Bo jeżeli Bóg istnieje, to mam nadzieję, że ta dziewczyna jest w dużo lepszym miejscu, a na pewno lepszym niż to.
Lubię 1 listopada. Wtedy ludziom nagle przypominają się ci, których już nie ma. Cmentarz pięknie wygląda nocą, pełen kolorów. Nie jest już takim smutnym, szarym miejscem, jaki przyszło nam oglądać codziennie. Mnóstwo kolorowych świateł od których bije ciepło ludzkich wspomnień. Szkoda, że nie może to trwać wiecznie.
Przepraszam, za mój wpis ludzi, którzy go nie rozumieją.





Na pewno szybko wyzdrowiejesz :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że w Twoim życiu rozpoczyna się nowy etap :) Trzymam za Ciebie kciuki :)
Och, to smutne :( Nie wiedziałam :( To straszne, że tak młodzi umierają, tak nie powinno być :<
Też lubię 1 listopada :)