Spływ Kanałem Gliwickim


"Podróżować to żyć."
              - Hans Christian Andersen


   Mój dzień rozpoczął się o siódmej rano i nawet szybko wstałam, co jest bardzo zaskakujące. Trochę znów pomocowałam się z soczewkami, wkładałam je i zdejmowałam z trzy razy mocząc je za każdym podejściem w płynie. W końcu jednak udało się i nic mi nie uwierało. Wyjechaliśmy o godzinie ósmej, brat z tatą wyjechali wcześniej, a ja wskoczyłam do samochodu mamy. Podjechaliśmy po naszych pasażerów i już pędziliśmy autostradą do Gliwic. Nie obyło się oczywiście bez obelg ze strony mamy jeżeli chodzi o innych kierowców, chociaż powstrzymywała się od mocniejszych słów.
Wszyscy spotkaliśmy się w miejscu przypominającym mini port, gdzie stało mnóstwo kontenerów, maszyn przypominających konie trojańskie i zsypów na piasek czy węgiel. Rozdano nam pomarańczowe kamizelki, którą szybko zresztą zdjęłam gdy tylko dostałam się na pokład naszej łajby (czyt. motorówki).
W końcu wypłynęliśmy, mieliśmy na pokładzie przewodniczącego całej grupie "kapitanów" innych łódek, który był marudny i narzekał na swoje korzonki. Nie było źle, dał każdemu popływać, przez co, gdy JA stanęłam za sterami, to nasza motorówka o mało co by wywróciła się na drugą stronę. Hm, stwierdziłam więc pospiesznie, że lepiej niech ktoś inny mnie zastąpi, a sama udałam się na dziób, gdzie było miejsce do siedzenia. Podziwiałam więc widoki i wdychałam świeże powietrze. Użyliśmy śluz, aby przedostać się na drugą stronę poziomu wody. Jedna miała 10 metrów, co powoduje, że jest drugą taką w Europie. Przy śluzach trzeba się nieźle namocować, aby utrzymać łódkę w jednym miejscu i aby nie uciekła nam gdzieś na drugą stronę. Ale było pięciu chłopów na stateczku, to co sobie będę brudzić ręce? Przepraszam bardzo? Więc czarna robota przypadła im. Co skończyło się dosyć niewesoło w drodze powrotnej. Współpraca poszła marnie, więc gdy uderzył w nas silniejszy nurt (a nasza łódka była największa i najtrudniejsza do utrzymania w porównaniu z innymi), straciliśmy jedno z pomocniczych (do odpychania) wioseł i oddaliliśmy się od drabinek, gdzie przywiązywaliśmy sznury. Nasza łódź wirowała więc między dwoma ściankami, a dziurą między różnymi poziomami wody. Wcześniej nasz kapitan dodał tylko "TYLKO NIE PORYSUJCIE MI ŁÓDKI!", a potem nastąpiło głośne trach o jedną ścianę, a później trach o drugą. Z tyłu usłyszeliśmy śpiew pana Rafała "10 w skali Beauforta!", który tym wesołym akcentem chciał obudzić w nas ducha walki. Dobrze, że poziomy wody zostały w miarę szybko wyrównane i wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.
Wracając do spływu. W miarę oddalania się od śluz Kanał Gliwicki przypomina Amazonkę. Nie ma nic, prócz nieba, wody i lasu. Przez moment widzieliśmy sarnę i musieliśmy omijać na wodzie ogromne drewniane kłody pozostawione przez bobry. Spoglądając w górę można ujrzeć nad głowami różne gatunki ptaków w tym czaple siwe, jak i kormorany, które można spotkać u nas tylko na Mazurach. Po naszej prawej stronie widzimy znak, który mówi nam ile zostało jeszcze kilometrów do Odry. Podobno tym kanałem można dopłynąć do Lizbony.
Po bodajże dwóch godzinach wyskoczyliśmy na brzeg i poszliśmy zwiedzać pałac w Pławniowicach. Weszliśmy do malutkiego kościółka, ogólnie pałac jest pod opieką jakiegoś proboszcza(?), który zdobył fundusze na jego renowację. Przyszła do nas kobieta, która zaczęła opowiadać, a potem nas oprowadzała.  Spojrzałam na nią: bluza przykrywająca dekolt i łokcie, różaniec na palcu, spódnica za kolana. Ok. Rozumiem wszystko. Kobieta w sumie nie powiedziała nic ciekawego prócz tego ile pieniędzy zostało przeznaczonych, na tamto, siamto i owamto. Dowiedziałam się tyle, że dach był tak zniszczony i gdy przyszła pora jego wymiany, to tylko dwoma słowami można wyjaśnić to, że nie spadł nikomu na głowę: CUDEM BOŻYM! Tak, proszę państwa. Właśnie tak. Wręcz ta kobieta mnie bardziej intrygowała, niż ten cały pałac! Naprawdę. Powiedziała zanim poszliśmy zwiedzać, że mamy wszyscy (jeżeli) żujemy gumę to wyrzucić ją do specjalnego kosza przeznaczonego na to za drzwiami. Ponieważ słyszała, że jeżeli guma się przylepi do dywanu, to można potem zamrozić w zamrażalniku ten materiał i guma się wykruszy. Ale przecież ona nie będzie wsadzała dywanu o szerokości tyle i tyle i długości tyle i tyle do zamrażalnika! I NIE WOLNO FOTOGRAFOWAĆ (tradycyjnie). Gdy byliśmy już w pokojach owego pałacu, to dalej gadała o funduszach i afrykańskich pamiątkach, które tam stały (nie należących do pałacu) przywiezionych przez jakiegoś misjonarza. Na ścianie wisiały portrety jakiś obcych kobiet, okazało się że to też nie należy do pałacu, tylko jakaś dama każe się malować i oddaje to do różnych miejsc. Więc WY też możecie się kazać namalować i nazwać hrabiną/hrabią. Nikt się nie zorientuje. Będziecie się pięknie prezentować w takim pałacu. KICZ! Jestem rozczarowana, bo nie usłyszałam żadnej historii o rodzinie tego zamku czy też jakiś ciekawych legend, które zawsze wiążą się z takimi miejscami. Ach, zapomniałam! Kiedy owa kobieta zaczęła opowiadać o afrykańskich pamiątkach, a ja powolutku chciałam sobie zajrzeć do kolejnego pomieszczenia, to dostałam ostrzeżenie, że mam nie opuszczać grupy i nie oddalać się. Pokiwałam, że zrozumieniem głową i powiedziałam tylko "Spokojnie, spokojnie.". Pewnie się bała, że sfotografuję te jej pseudo hrabiny.
Po "zwiedzaniu" nadeszła pora wieczerzy, czyli innymi słowy grilla. A po jedzonku z powrotem ruszyliśmy kanałem do domu.
Niestety mój brat spożył trochę złotego nektaru, więc musiałam prowadzić. Przyjemnie się pędzi autostradą.






Koń trojański!

Wujek = kapitan.

Otwieranie śluzy.

Ciotki w swoim żywiole.

Jak komu wygodnie... 



Widok na jezioro Dzierżno.





Uwięzieni w 10 metrowej śluzie.





Pałacyk.


Chrup, chrup.

Podawanie...


Moje ulubione spodnie z pamiątką.

Komentarze

  1. Jak ja kocham Twoje opisy ♥____♥ Po prostu czuję jakbym tam była. Świetnie piszesz !! Cudownie !! Cud, miód i orzeszki !! Mmm !!
    Zdjęcia są prześliczne :) Miałaś cudowny dzień :)N
    Najbardziej podoba mi się pierwsze, czarno - białe zdjęcia oraz przedostatnie. Zresztą wszystkie są baaaardzo, barrdzo ładne ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia ^^ ostatnie jest bardzo ciekawe xD podoba mi się, szczególnie trampki w tle :3
    i opis świetny <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty