Drzewo w kuchni
"Jak można przechodzić koło drzewa i nie być szczęśliwym, że się je widzi? Rozmawiać z człowiekiem i nie być szczęśliwym, że się go kocha?"- Fiodor Dostojewski
Witajcie! Nie myślcie sobie, że zapomniałam o moim kochanym blogu. Cały czas tu zaglądałam, ale przez matury nie miałam kiedy napisać jakiejś notatki i pobawić się zdjęciami. Ale oficjalnie od dzisiaj mam WAKACJE. Jak pięknie to brzmi. Myślę, że jeszcze do mnie niedoszła ta świadomość. Cieszę się, że już po wszystkim. Ustne matury zdane na sto procent, gorzej z pisemnymi. Ale! Jest tyle teraz dróg, które można wybrać, więc myślę że damy radę.
W domu panuje istne zamieszanie, czyli remont. Dom ma już swoje lata, bo około 110. Należy mu się więc trochę odświeżenia. Nastąpiła zamiana. Ja przeskoczyłam do pokoju brata, mój brat do pokoju taty, a tata do mojego pokoju. Mam teraz naprawdę sporo miejsca dla moich gratów. Jak teraz patrzę na swoje meble, to dziwię się że w poprzednim pokoiku mieściło się to wszystko. Mam namalowanego bambusa na ścianie (ironia losu, w podstawówce nazywali mnie Bambus, bo często byłam tak opalona, ze przypominałam murzynka). Ogólnie pokoik jest zielony. Ściany są jednak jeszcze gołe, bo muszę pomyśleć co na nich zawiesić. Mam ładną lampę, która pomalowana jest w japońskie znaki. Nie wiem niestety co oznaczają, muszę to sprawdzić ("Pewnie po prostu światło" - powiedziała mi mama i ma zapewne rację). Rybki pływają zadowolone w akwarium, teraz mają więcej światła, bo są naprzeciw okna i jest im nieco chłodniej. W tamtym pokoju było zdecydowanie za gorąco. Kuchnia będzie remontowana na samym końcu, zamurowaliśmy drzwi i zrobiliśmy je od drugiej strony. Więc ogólnie było w kuchni dosyć ponuro, no bo goła, zacementowana i szara ściana chyba każdego wprawia w przykry nastrój. Dlatego moja mama wczoraj dostała weny twórczej, zabrała kilka farb i namalowała nam drzewo. "To jest impresjonizm!" - powiedziała zadowolona i pełna dumy. Drzewo wygląda rzeczywiście ślicznie. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba.
Cztery miesiące wakacji przede mną. Chciałabym coś zrobić ciekawego, tyle rzeczy do wykonania i spełnienia. Jak na razie jednak nie mam na nic ochoty. Czuję się trochę senna. Mam nadzieję, że niedługo zrobi się cieplej, bo wczoraj przez ten okropny wiatr zmarzłam na kość. Fajnie by było pojechać gdzieś z dziewczynami, zrobić coś szalonego i skończyć w końcu jakieś opowiadanie.
Wczoraj odpaliłam Skyrima. Chyba z dwie godziny spędziłam na aktualizowania programów, samej gry i w końcu głównej instalacji. Pograłam może z godzinę. Nic nawet nie zdążyłam zobaczyć. Zabiłam jedynie biegającego kurczaka w wiosce, przez co zostałam zaatakowana przez jednego z mieszkańców. Mapa tego świata mnie przeraża, jest ogromna. Nie potrafię też odnaleźć się w poruszaniu samą postacią. No, ale kwestia wprawy. Cud, że w ogóle gra ruszyła na moim komputerze i to przy średnich ustawieniach (łał). Ale i tak muszę je obniżyć, bo po pół godzinie gry zacina mi się obraz i musiałam zrestartować system. Chyba, że to jakiś błąd, muszę poszukać jakiś patchów.
Kończę czytać wiedźmina, potem zabiorę się może do "Trylogi Husyckiej". Myślę też nad historycznymi książkami od taty, niektóre mogą być nawet ciekawe. No nic, kończę słowami:
To było za nimi.A przed nimi było wszystko.


Matury, matury i po maturach XD Nareszcie wakacje *nadciągam*
OdpowiedzUsuńTak też właśnie myślałam, że w miejscu drzewa były drzwi XD Ale drzewo jest przepiękne. Twoja mama ma talent ♥
Ma być cieplej już od jutra :) A z ciepełkiem będą burze ♥
Hurra! Nareszcie koniec z tym wszystkim i durną szkołą. :D
UsuńDrzwi już nie ma :), są z innej strony. Dziękuję! :D
O rany, tylko nie burze! D:
Drzewo pierwsza klasa :)
OdpowiedzUsuńJak Ci poszły matury? Pozdrów mamę i w ogóle opowiadaj, co u Ciebie :) Na moim blogu co prawda pajęczyny i woń stęchlizny, ale mam w planach (jak zwykle...) coś z tym zrobić. Chwilowo usprawiedliwiam się sesją, która już nadeszła (1 egzamin za mną, jeszcze dwa zaliczenia i dwa egzaminy).
WaKacJe maturzystów to naprawdę wspaniała rzecz! ;-)
OdpowiedzUsuńCo do murzynek, muszę przyznać,że zawsze im zazdrościłam tego , że są opalone przez cały rok...więc Tobie też zazdroszcze ;)
Takie zamieszanie jakim jest remont może byc ciekawym wydarzeniem i do tego fascynującym w skutkach! :D...u Ciebie to jeszcze zamiana pomieszczeń - to dopiero niezła roszada ;)
Masz świetną mamę - artystkę a co za tym idzie piękną kuchnię, bliską naturze.
Też chce drzewo w kuchni! :)...ale u mnie remonty idą bardzoooo wolno.Właśnie remont kuchni trwa już jakieś dwa lata a opiera się na tym,że przenieśliśmy meble do mieszkania obok i tam powstała początkowo nazwana przez moją mamę "kuchnia letnia", stała się jednak "wieloletnią" ;P...a w prawdziwym pomiesczeniu na kuchnię szare ściany, stojak na pranie i inne szpargały zawadzające w mieszkaniu. Najważniejsze jednak, że jest gdzie ugotować papu więc nie narzekam na taki układ rzeczy :).
Miłego i przytulnego mieszkania w odnowionym hałsie! :)
Napisałem maila :)
OdpowiedzUsuń