Budząc się z letargu
"Siedem razy upaść, a osiem się podnieść."
- przysłowie japońskie
Wczorajszego dnia wyrwałam ze swojej duszy kawałek ostry jak brzytwa, wczepił się we mnie ja korzeń. Kiedy się go pozbyłam zdałam sobie sprawę, że takich kawałków jest jeszcze mnóstwo i czeka mnie długa droga, aby się ich wszystkich pozbyć. Mimo to jestem z siebie bardzo zadowolona, że nie opuściła mnie odwaga i powiedziałam to co chciałam rzec. Chodzi o to, że przez cały ten czas pozwalam ludziom by mną manipulowali, jak lalką. Kiedy tak przyglądam się im na co dzień stwierdzam, że miałabym ich wiele to zakomunikowania - ale nigdy tego nie robię. Wstydzę się trochę, boję się ich reakcji, nie chcę nikogo zranić. I najczęściej milczę. Głupie to trochę. Przecież oni są zawsze tacy wygadani, światowi, potrafią ci powiedzieć wprost co o tobie myślą, używając sarkazmu, ironii, wyśmiewają, wykorzystują. Zadałam więc wczoraj pytanie: Kim jestem dla ciebie? Jestem przyjaciółką czy osobą do towarzystwa z którą możesz się zabawić i porzucić, wygadać się kiedy masz ochotę, a potem nie odzywać się przez resztę czasu. Być może to coś zmieni, być może nie. Szczerze mówiąc będzie to co musi być. I że takich ludzi mnóstwo wokół, tacy egoiści, paskudy wstrętne. Ach! Żeby człowieka do rangi przedmiotu przypisać?! Niech was licho!
I już po świętach. Nim się odwrócę nastąpi koniec roku, studniówka, jakieś próbne matury (co, co?), ferie i później już szybko to zleci. Strasznie szybko. Chyba czas coś zjeść. Zgłodniałam trochę, jak zwykle. Co ja kurczę będę robić po maturach, tyyle wolnego. Może nauczę się gry na gitarze? Tak co roku to mówię, haha i nigdy jeszcze się nie udało. Może skończę jakąś powieść (w końcu), może zrobię najpiękniejsze zdjęcie na świecie, wygram konkurs w National Geographic, przyjmą mnie do siebie, dadzą mi pracę, będę podróżować po całym świecie, pisać książki podróżnicze, robić dla nich zdjęcia, spotkam miłość mojego życia, kupię sobie psa, albo nie! Przygarnę jakiegoś ze schroniska, potem do towarzystwa wezmę legwana, będę z nim spacerowała trzymając go na swoim ramieniu po moim wielkim ogródku z różami czerwonymi jak niebo o zachodzie słońca w letnie dni. Chyba trochę przesadziłam... Ha! Zobaczymy co tam życie dla mnie przygotowało.
I już po świętach. Nim się odwrócę nastąpi koniec roku, studniówka, jakieś próbne matury (co, co?), ferie i później już szybko to zleci. Strasznie szybko. Chyba czas coś zjeść. Zgłodniałam trochę, jak zwykle. Co ja kurczę będę robić po maturach, tyyle wolnego. Może nauczę się gry na gitarze? Tak co roku to mówię, haha i nigdy jeszcze się nie udało. Może skończę jakąś powieść (w końcu), może zrobię najpiękniejsze zdjęcie na świecie, wygram konkurs w National Geographic, przyjmą mnie do siebie, dadzą mi pracę, będę podróżować po całym świecie, pisać książki podróżnicze, robić dla nich zdjęcia, spotkam miłość mojego życia, kupię sobie psa, albo nie! Przygarnę jakiegoś ze schroniska, potem do towarzystwa wezmę legwana, będę z nim spacerowała trzymając go na swoim ramieniu po moim wielkim ogródku z różami czerwonymi jak niebo o zachodzie słońca w letnie dni. Chyba trochę przesadziłam... Ha! Zobaczymy co tam życie dla mnie przygotowało.


Komentarze
Prześlij komentarz